Lęki i ich źródło – Spotkanie modlitewne 09.03.2016

Na dzisiejszym spotkaniu modlitewnym Jezus pragnął dotykać i uzdrawiać nas z naszych lęków. Wysłuchaliśmy katechezy na ten temat, po czym każdy z nas wypisał na kartce jeden najdotkliwszy lęk z jakim się zmaga, a następnie podchodząc pod Krzyż Chrystusa, oddawaliśmy Jezusowi nasze lęki, odrzucając je wolą serca, jak również widzialnym gestem podarcia kartki, na której były one wypisane.

Fragment katechezy:

Każdy człowiek odczuwa lęki. Nawet Jezus się lękał.

Są lęki pozytywne, a więc takie, które pojawiają się w skutek jakiejś sytuacji zagrożenia, a wtedy staramy się dzięki nim przygotować się do walki z tymi zagrożeniami, mobilizują nas one do działania i stawiania czoła wyzwaniom.

Są też lęki negatywne, które powodują nasze stłamszenie, zatracenie się, paraliż.

Lęki są polem do działania dla szatana, który przed Bożym obliczem sam jest zalękniony. Podsuwa on nam lęki, zatruwając myślenie, że „nie damy rady”, „nie ma nadziei”. Jednak szatan może nas jedynie zastraszyć, nie może sprawić, że coś nam się nie uda, nie ma tej mocy, może nas natomiast zwieść i próbować przekonać nas, że dana sytuacja jest tak zła czy beznadziejna, że mamy poczucie właśnie braku nadziei i zniechęcenia do działania.

A przecież Bóg mówi: „Nie lękaj się! Ja jestem z tobą!” Lęk nigdy nie pochodzi od Boga.

Przyczyny lęków zależą o d indywidualnych przeżyć i doświadczeń, a mogą je wywołać takie kwestie jak np.

  • brak poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie;
  • niedostateczne przekonanie o byciu kochanym;

Siła twórcza bazuje na miłości, lęk natomiast zabija w nas pewność siebie, a co za tym idzie, odwodzi od pozytywnego myślenia i działania.

1J 4,18 W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.

Lęk wychodzący ze zranień wewnętrznie nas zabija. Ważne jest, aby znaleźć źródło lęku, to skąd się wziął. Wtedy należy iść do sakramentu spowiedzi, jest też możliwość modlitwy wstawienniczej, a nawet rozmowa z drugą osobą. Wszystko po to, aby nie pozostawać z problemem samemu. Zdarza się też, że przerysowujemy problem, bo tak to subiektywnie postrzegamy, a druga osoba może nam pomóc spojrzeć na sprawy inaczej i pomóc nam w ten sposób.

Boimy się wielu rzeczy, jednak stawiać musimy lękowi granice. Jeśli pozwolimy by wkradł się w nas lęk, on będzie nas niszczył. Gdy rozpoznamy, że lęk przychodzi, walczmy z nim. A nie jesteśmy w tej walce osamotnieni. Jest przecież Pan Bóg i to On jest Panem naszego życia, dnia i nocy, On jest naszym wspomożycielem. Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam!

Niech Bóg będzie obecny w twoim życiu, a będziesz zwyciężać własne lęki!